Maraton G&G Kielce 2004 ...powrót

 

Profil trasy. Czerwona linia to wysokość a niebieska to prędkość. Pulsu i kadencji nie mierzyłem. Zmierzone przewyższenie 900m (1 pętla), śr. prędkość 18,2

Na specjalne życzenie drugi wykres z osią x w formie kilometrów.

 

Wykres odcinka 17-22km gdzie były duże podjazdy. Tam gdzie jest pomazane jest jedyne miejsce gdzie musiałem chwilę podchodzić.

 

Odcinek pomiędzy 42 i 55km również podjazdy. Szpica prędkości na końcu to stok narciarski. Jak widać różnice poziomów niezbyt ekstremalne, od Pomorza rózniła jedynie ilość kamienistych wybojów. Były ze 4 podjazdy o długości ok. 2km i różnym nachyleniu. 

 

Maratonik przejechałem lajtowo bo startowałem z końca stawki i musiałem wyprzedzać setki "turystów" którzy prowadzili rowery na najmniejszej górce.  W tym otoczeniu niezbyt byłem zanimowany do duzego wysiłku. Był 1 dłuższy podjazd na którym przy samym końcu musiałem zejść z roweru bo koła już nie trzymały, poza tym wszystko dało się podjechać. Zjazdy z hopkami (po trasie motokrosowej) fajne, ze 2 razy się specjalnie wybiłem. Trochę mnie zaskoczyły podjazdy na koniec pętli bo wymagały nieoczekiwanego wysiłku. Super był nagły wyjazd z lasu prosto na stok narciarski gdzie rower mi frunął w powietrzu od wyboju do wyboju ale jak wynika z wykresu nie jechałem tam (formalnie biorąc) jakoś super szybko. Stronę organizacyjną maratonu tutaj pominę.

Inni uczestnicy naszej ekipy:

AdamS: zadowolony, wytrzaskał na giga nawet Wigora

Anka: też zadowolona, 2 miejsce w kobietach i 2 puchary, załatwiła mnie o jakieś 2 minuty

Marek: złamał obojczyk na stoku narciarskim i w tym stanie dojechał do mety. Podziw

Wigor: hm trochę słabo tym razem, podobno niezregenerowany po maratonie gorzowskim

 

 

Marek Szymelis / Diablo